Co to się narobiło w 2013!

Wszyscy wokół podsumowują, oceniają, robią rankingi 2013 i spisują plany na 2014.
Z bloga jeszcze nie da się odkopać moich perypetii 2013, ale można je odkopać z czeluści mej pamięci.

Zatem kalendarium ważniejszych wydarzeń kończącego się właśnie roku:

Styczeń 2013 – przeprowadzka z Amsterdamu do Naarden
Marzec 2013 – kurs lawinowy w Tatrach
Maj 2013 – Długi weekend we włoskich Alpach
Maj 2013 – Długi weekend w Szwecji – Stockholm i Gotlandia
Maj 2013 – Kurs wspinaczkowy w Dolinkach Podkrakowskich + 2 dni w Bieszczadach
Czerwiec 2013 – Bruksela
Czerwiec 2013 – wycieczki po Holandii
Lipiec 2013 – weekend w Polsce
Sierpień 2013 – Londyn
Wrzesień 2013 – Wspin w Luksemburgu
Wrzesień 2013 – 4 dni w Innsbrucku (śnieg!)
Październik 2013 – 8dni w Maroku
Listopad 2013 – rodzinny, jednodniowy trip na wyspę Texel
Listopad 2013 – from Rome with love (weekend)
Grudzień 2013 – wspin w el Chorro
Grudzień 2013 – Polska, Polska, Polska!

Gdybym miała utworzyć ranking i wybrać najlepszy wyjazd miałabym nie lada problem.

Dlatego poniżej kilka najlepszych momentów 2013:

1) Via ferrata we włoskich Alpach! Genialne widoki, super kompan, konkretne zmęczenie i całkiem sporo adrenaliny. Szczególnie kiedy opada się już z sił a trudności się zwiększają. Fantastyczni ludzie na trasie! Po widoku pana z rozwalonym, przez spadający odłamek skały, nosem, postanowiłam zakupić kask i stanowczo kontynuować taką formę aktywności.

2) Jedniodniowy road trip po Gotlandii. Zaczęło się od tego, że nie umiałam wrzucić wstecznego biegu w wypożyczonym volkswagenie. Potem umarłam ze strachu przy mojej pierwszej samochodowej przeprawie promowej. Następnie zgubiłyśmy nieco drogę na mglistej i tajemniczej Faro. Pobłąkałyśmy się wśród skał, posłuchałyśmy szumu fal, a na koniec śpiewając hit Justina Timberlake trafiłyśmy na piękną plaże, gdzie ja biegałam przeskakując nieistniejące fale a Emilia opalała swoją śliczną buzię.

3) Maj to również mój pierwszy raz na bieszczadzkich połoninach! Cudowne! Wiem, że będę tam wracać. Najlepiej tak jak teraz – z namiotem. J Był też Bieg Rzeźnika w której startowała znajoma ekipa i wyprawa małym i pożyczonym Suzuki z Komańczy do Bełchatowa na urodziny Bruna. Maj to był stanowczo jeden z najlepszych miesięcy tego roku.

4) Stolice Europy – Bruksela i Rzym. Bruksela pokazała, że można się w niej świetnie bawić. Tańce na stołach w jednym z mikroklubów to jeden z punktów na liśce do powtórzenia. Rzym to genialne jedzenie. Jak widzę zdjęcie pizzy, którą jadłyśmy w pewnej rodzinnej restauracji nieopodal Watykanu to nadal mi cieknie ślinka.

5) Noc na Saharze. Widok nieba nad pustynią to absulutne must-see! Zachody i wschody nie zawsze są spektakularne (moje doświadczenie raczej słabe) ale te gwiazdy! Czułam się jak Simon i Pumba w Królu lwie. Te świetliki! Miliony świetlików!

6) Zdobycie Toubkalu. Żaden tam wyczyn. Ale uczucie, kiedy jest się powyżej 3500m npm i nogi chcą biec a serce im nie pozwala jest naprawdę wyjątkowe. Dużo pokory. Zarejestrowałam chyba najwyższy poziom fizycznego zmęczenia w moim życiu, kiedy po zdobyciu szczytu postanowiliśmy zejść tego samego dnia jak najniżej do wioski. Nie wiem jakim cudem udało się rozstawić namiot. Chyba tylko siłą rozpędu.

7) 2013 to również poniekąd powrót do wspinaczki skałkowej. Najpierw kurs wspinaczkowy w podkrakowskich dolinkach ze świetną ekipą. Następnie weekendy w Luksemburgu (Berdorf) i Hiszpanii (el Chorro). Jak zwykle większą mam radochę z bawienia się sprzętem niż z samej wspinaczki, w której jestem naprawdę słaba. Za to budzenie się w namiocie z widokiem na nasłonecznione skały uważam za najcudowniejszy widok grudnia.

8) I po ostatnie. We wrześniu odwiedziłam Innsbruck gdzie moja bardzo dobra kumpela ze studiów wraz z siostrą prowadzi własny biznes. Zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie, że popatrzyłam z dużo większym dystansem na moją pracę w korporacji, nabrałam nieco innego podejścia do zarabianych przeze mnie pieniędzy i postanowiłam, że muszę robić w życiu więcej rzeczy, które kocham. Takie to postanowienie. Nie na 2014 rok, bo już od kilku miesięcy w realizacji. Tylko takie naprawdę mogą wypalić.

Były też kiepskie momenty. Ale ich się przecież nie uniknie. Żeby stwierdzić, że coś było super trzeba mieć porównanie z czymś słabym. Inaczej mówiąc aby coś nazwać sukcesem, trzeba przeżyć kilka rozczarowań.
Rozczarowania 2014:
1) Samotny wyjazd na kurs lawinowy w Tatry. Nie mam nic do zarzucenia samemu kursowi, bo był świetny merytorycznie i praktycznie. Jedyny minus, że pojechałam na niego sama a ekipa kursantów składała się w głównej mierze z licealistów. Fail.
2) Spędziłam bardzo mało czasu w polskich górach. Na nadchodzące lata na liście marzeń ląduje zrobienie całego Głównego Szlaku Beskidzkiego i Orlej Perci w Tatrach. Uda się 😉
3) W Innsbrucku pogoda nie pozwoliła na zrobienie planowanej via ferraty na Nordkette. Ale to tylko znak, że należy tam wrócić.
4) Stolice Europy – Londyn i Sztokholm. Ogromne, wielokulturowe molochy. Nie jestem fanką wielkich miast. Kropka.
5) Jazda na wielbłądzie nie jest fajna. Tyłek boli jak cholera. A jak jeszcze się stłucze kość ogonową próbując jeździć na snowboardzie po wydmach to już w ogóle męka straszna ujeżdżać takiego zwierza.
6) El Chorro – bardzo chciałam przejść trasę el Camino del Rey. Przeczytałam o tym tysiące artykułów i obejrzałam nieco mniej filmików na YouTubie. Najpierw stchórzyłam, a potem nie pozwolono mi na lotnisku przewieźć w bagażu podręcznym lonży do via ferraty. Smuteczek.
7) Skradziono mi w Holandii 2 rowery! Rabusie!

Jak tak sobie przypomniałam wszystkie miłe chwile to w sumie na siłę wynajduję te rozczarowania. Tak więc ósmego punktu nie będzie.

Dużo radochy, dystansu do siebie i świata, poczucia spełnienia i fajnych ludzi wokół! Tak, moim póki co kilku czytelnikom życzę! 🙂

Baloniki i kwiatuszki!
Agnieszka

PS. Listy postanowień nie będzie. Bedzię może za to lista marzeń. Ale jeszcze mi chwila zejdzie, żeby je doprecyzować

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Co to się narobiło w 2013!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s