Rowerowe motywacje

Pomysł na rowerowanie w Nowej Zelandii przyszedł mi na myśl dość naturalnie. Skoro mogę spędzić tam 3 miesiące i ma być niskobudżetowo to były dwie opcje albo rower albo autostop. Autostopem jeździłam w swoim życiu dość sporo. Kultową już chyba jest historia jak to moi rodzice z radia dowiedzieli się o tym, że ich córka ma za sobą zagraniczną autostopową eskapadę. Sama im o tym powiedziała na antenie jednej z najbardziej popularnych stacji radiowych w godzinach wczesnośniadaniowych. Próbowałam się jeszcze wykręcać, że to nie ja, ale tato który się prawie udławił przy śniadaniu, nie dał sobie wmówić, że to nie jego córka udzieliła wywiadu 😉 Wygrał rower, bo to coś czego nigdy wcześniej nie robiłam, coś co pomoże mi zbudować kondycję, nauczyć się nowych rzeczy, nabrać pokory i cierpliwości, czyli cech, które Holandia nieco we mnie zabiła (szczególnie pokorę bo niecierpliwa to ja jestem od urodzenia)

Tak, nigdy wcześniej nie jeździłam długodystanowo na rowerze. Nie licząc jednej wesołej wyrypy w Holandii, kiedy to kupiłam sobie nowiuśkiego Holendra i z tej radości przy pomyślnych wiatrach w ciągu jednego dnia pojechałam z Amsterdamu do Leiden i z powrotem. Przez kolejne kilka dni ledwo mogłam się ruszać. Pierwsza życiowa setka! Na rowerze bez przerzutek! Za to z drogą powrotną z dość silnym wiatrem w twarz i palącym słońcem. No to już przecież brzmi jak wystarczające doświadczenie. 😉 Pominę milczeniem fakt, że Holandia płaska jest jak stół a jeżdżenie z sakwami jest nadal dla mnie owiane tajemnicą.

Budowanie kondycji na wyjazd można zamknąć w znanym haśle mężczyzn odwiedzających siłownię: Najpierw masa, potem rzeźba! Sprowadza się do tego, że teraz jem wszystko i na potęgę a kondycją martwić się będę już tam na miejscu. Na razie jedyny trening ogranicza się na codziennym pedałowaniu do pracy rozwalającym się holendrem w każdych warunkach pogodowych. Holender jest o tyle upierdliwy, że ciągle opada mu siodełko i czuję się jakbym jeździła rowerem dla 10-latka. Ostatnio wracałam po pracy do domu, pod wiatr, w deszczu, trzymając w jednej ręcę parasolkę i próbując podjechać pod górkę* i kiedy już myślałam, że powinnam zejść i poprowadzić rower uświadomiłam sobie, że ten stary zgrzyt to świetny przyrząd do treningu. Zdobyłam wówczas wyimaginowany szczyt, odpychając się lekko nogą na samym już końcu. Rower, który kupię w Nowej Zelandii na pewno będzie w lepszym stanie, za to wysokości będą dużo większe a pogoda czasem pewnie taka jak tutaj.

Moje rowerowe guru, czyli Natalia najpierw została zarzucona przeze mnie pytaniami technicznymi odnośnie rowerów, po czym odesłała do eksperta, który używając wszystkich możliwych wizualizacji wyjaśnił na co mam zwracać uwagę przy kupowaniu jednoślada. I tak jeszcze nie przestudiowałam wszystkiego ale już niebawem posiądę nową wiedzę poczynając od zużywania się zębatki po sprawdzanie napięcia szprych. Taka będę oświecona! A co!

Póki co badam nowozelandzki odpowiednik allegro i oglądam dostępne oferty sprzedaży jednośladów na rynku wtórnym (nowe rowery w NZ mają jakieś kosmiczne ceny, więc z góry skreślam tę opcję). Dobrze, że lecę w drugiej połowie lata, więc jest szansa, że więcej osób będzie się już chciało pozbyć sprzętu. Martwię się czasem, że nic się ciekawego nie znajdzie. Ale nigdy tak nie było żeby jakoś nie było, więc jakoś to będzie. Najwyżej będzie autostopowa wycieczka aby rower odebrać jeśli się okaże, że jest do obejrzenia i odebrania po drugiej stronie kraju. Ale o tym się przekonamy za jakiś czas. Stay tunned! 😛

PS. Na filozoficzne wywody na temat niezależności i piękna podróży rowerowych przyjdzie czas jak doświadczę w praniu czym są podróże na dwóch kółkach. Może je znienawidzę i będę wszystkim odradzać? Nastawienie póki co mam pozytywne. Żeby mi tylko cierpliwości starczyło.

*górka to za duże słowo, bo to nawet nie jest wzniesienie, ale jest tam minimalna różnia wysokości.

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Rowerowe motywacje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s