O Balijczykach pierwszych słów kilka

W balijskiej rodzinie jest głośno, wesoło, nigdy samotnie. Kobiety które mnie spotykały poza standardowym pytaniem skąd jestem i ile mam lat pytały również czy mam męża i kiedy wracam do domu. Uwielbiały patrzeć na zdjęcia moich rodziców a szczególnie siostry i siostrzeńca (blond włosy). Pytały czy w Polsce też karmi się dzieci piersia, czy jemy ryz, czy hodujemy kurczaki. A kiedy już poczułam się pewniej i znalazlam sie wsród nowych kobiet zaraz po Slamat Pagi i Apa kabar? (Dzień dobry i jak się masz w Bahsa Indonesian) padało zdanie „ale jesteś wysoka!” Na co tutaj opowiadałam im o moim wysokim aya (tata) i małej ibu (mama) a one kiwały z zadowoleniem głowami. I jeśli widzałam, że mają poczucie humoru to podciagałam moje spodnie na wysokość kolan i pokazywałam: „tak jestem wysoka i na dodatek putih (biała)!” Wówczas wybuchał gromki śmiech i wymiana okrzyków, że one to by chciały być takie białe i dlatego w słoneczne dni noszą bluzy z długim rękawem i długie spodnie, a ja im opowiadam jak to hordy europejek w ciepłe kraje jadą głównie po to żeby się opalić. I tak to sobie wesoło gawędzimy 🙂 na koniec każda każdej powie, że jest muka cantik (śliczna buzia) i usłyszę, żebym na siebie uważała, bo Balijczycy to dobrzy ludzie ale gdzie indziej (na takiej Jawie na przykład) to nigdy nie wiadomo.
Nie miałam odwagi otwarcie ich pytać jakie mają marzenia. Ale w ciągu 10 poranków sam na sam z mamą mojej rodziny łatwo można było to usłyszeć bez pytania. Jej mąż jest przewodnikiem na szczyt wulkanu Batur. Wstaje codziennie o 2 w nocy aby o 4 spotkać swoich turystów i zaprowadzić ich na szczyt wulkanu. Tam oglądają wschód słońca i schodzą na dół. Pomiędzy 9 a 11 rano Komang bo tak mu na imię jest z powrotem w domu. Jroluh (mama) też chciałaby by być takim przewodnikiem, bo to dobrze płatna praca. Dlatego ze sporą determinacją uczy się angielskiego. Jeszcze przed nią daleka droga ale kiedy Gita podrośnie (najmłodsza córka) na pewno będzie to realne. Póki co syn zaczyna swoją przewodnicką karierę. Yogi to niesamowicie przystojny 19-latek. I dobrze, że tylko 19-latek bo gdyby był starszy to pewnie podjełabym kroki aby moja indonezyjską wizę przedłużyć. 😉 Ma plan jak zarobić na studia wyższe i wszystko bazuje na jednej małej śwince. Świńskie farmy to dobry biznes, kupujesz małą, odchowujesz póki nie podrośnie przez jakieś 4 miesiące a potem sprzedajesz 8 razy drożej. Tak mi zaimponował swoją przedsiębiorczością, że sprezentowałam mu moje buty trekkingowe, które zamierzałam odesłać do domu, bo moje kolano nie pozwala na zdobywanie indonezyjskich wulkanów.
Ale wracając do kobiet to są silnie zależne od mężczyzn bo to oni przynoszą do domu pieniądze i dają im na utrzymanie. Mąż jednej z młodziutkich dziewczyn pracuje na statkach wycieczkowych pływających z Bostonu na Karaiby. Spędza na takim statku 7 miesięcy po czym wraca do domu na 2 i leci znowu. Mają 2-letniego synka. Słodki chłopiec. Ale ona z rozżewnieniem wspomina kiedy pracowała w spa w Kucie. Mówi, że wolałaby, żeby pracował na Bali, wtedy ona też mogłaby pójść do pracy, mieć własne pieniądze i być trochę bardziej niezależna.
Silne są te balijskie kobiety.
Nie chcę w żaden sposób operować kwotami ale możecie sobie wyobrazić, że 5 osobowa rodzina utrzymuje się dziennie za kwotę sporo niższą niż ja płacę za jedną noc w hostelu w Ubud. Ponadto spłacają codziennie długi z czasów kiedy Komang (tata) próbował być farmerem i stracił dużo pieniędzy na nieudanych zbiorach. Jroluh świetnie gotuje, raz na jakis czas gotuje duży gar ciasta dyniowego (taka potrawka z ryżem, dynią i słodkimi przyprawami podawana na ciepło) i sprzedaje chodząc od domu do domu po wiosce. Nosi około 15kg ciasta na głowie a na ramieniu małą Gitę. Taki dzień przynosi zysku tyle co połowa dziennej wypłaty za bycie przewodnikiem na Mount Batur.
Zabrała mnie raz, żeby mi pokazać jak ludzie pracują przy zbiorze cebuli. Otrzymują pieniądze za każde wyłuskane wiaderko. Jak usłyszałam kwotę to tylko szeroko otworzyłam buzie. Komang mi raz powiedział: „Widzisz Aga my tutaj mamy bardzo proste życie, musimy każdego dnia pracować, żeby mieć pieniądze, które wystarczają na niewiele więcej niż jedzenie, ale jesteśmy bardzo szczęśliwi i bardzo doceniamy to co mamy. Nie śmiemy nawet myśleć o podróżach.” A ja tylko pomyślałam, że tak może jest słuszniej? W Europie tak wiele ludzi ma wszystko o czym zamarzy a tego nie docenia i nigdy nie jest szczęśliwa? Ale ja zawsze wszystkim mówię, że ja w tej podróży niczego nie oceniam. Ja tylko obserwuje. I pomagam w najlepszy mi znany sposób.20140609-205705-75425646.jpg

Reklamy

3 uwagi do wpisu “O Balijczykach pierwszych słów kilka

  1. Aga w jakim języku oni mówią ,że możesz z nimi swobodnie rozmawiać ,nie ma języka balijskiego ?
    Co się stało z twoim kolanem?
    Co za żyjatko miała ta dziewczynka w tym worku ?
    Wiesz już kiedy skończysz tą podróż i gdzie ?
    Na razie starczy tych pytań ,choć jeszcze bym jakieś znalazła 😉
    Trzym się Gaguś i doświadczaj ,fajnie że wchodzisz do środka ….

    • Mówią po balijsku i po indonezyjsku. Nie moge sie z nimi porozumiewać swobodnie ale zawsze znajdzie sie sposob zeby porozmawiać 🙂 dziewczynka miała pająka w worku, ulubiona zabawa to potrząsać workiem i patrzeć jak pająk lata. Nie wiem kiedy i skończę i gdzie 😉 i nie lubie tego pytania 😉 kolana tez nie lubie bo sama bym chciała wiedziec co sie z nim stało…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s