Dzisiaj patrzę w sufit

Zbyt krótko jestem w drodze i zbyt mało widziałam i przeżyłam aby wygłaszać jakiekolwiek prawdy ale jeśli komuś chce się czytać to muszę z siebie wyrzucić kilka spostrzeżeń, prywatnych opinii i sądów. Podróżowanie na dłuższą metę jest męczące. I nie chodzi o fizyczne zmęczenie noszeniem plecaka czy siedzenie 24h w autobusie. Jest męczące, bo przyjmowanie na siebie czyichś smutnych historii obciąża Ci psychikę dość znacząco. Jak zareagowałbyś jeśli ktoś Ci zaufał i opowiedział, że jego mama umarła bo ukrywała, że jest chora wiedząc, że pieniądze na ewentualną operacje to będą te same pieniądze które powinny iść na studia najstarszej córki? Postaw się na miejscu tej córki. Albo po tym jak umarł tata, inna mama i córka nie miały kompletnie środków na życie. Studiując w innym mieście miała na tydzień na życie 50tys rupii czyli jakies 13zł. Jedna noc w hostelu w Malang kosztuje więcej. Ktoś powie, że tutaj jest taniej. Owszem jest. Ale nadal to oznacza, że można zjeść posiłek za 5tys. rupii a z prostej matematyki wiadomo, że tygodniowo je się wiecej niż 10 posiłków. Ja się z nimi zaprzyjaźniam, czasem bo bardzo tego chce, czasem tak po prostu wychodzi. Są to niesamowicie weseli, szczęśliwi i dumni ludzie. Dumni w pozytywnym rozumieniu tego słowa. Mam nadzieje, że ich marzenia się spełnią i spotkamy się pewnego dnia w Europie.
Kiedy mówię, że jestem zmęczona zazwyczaj nie oznacza to, że niedospałam czy niedojadłam. Chociaż w Ramadanie to drugie się zdarza. Zazwyczaj po prostu spędziłam z innymi ludźmi tak wiele czasu, że zabrakło przestrzeni dla mnie. Efekt jest taki, ze po miesiącu prawie non-stop bycia wsród ludzi, jestem w hostelu, leżę cały dzień w łóżku i patrzę w sufit. Taki mały rytułał. Wychodzę z tego łóżka tylko na siku i jedzenie. Słucham muzyki, myślę o niczym, rozmawiam na skajpie z mamą. To jest konieczne, żeby ruszyć dalej. Miałam dzisiaj jechać na wulkan. Ale wulkan potrzebuje mojej energii i spokoju ducha. Ja tego dzisiaj nie mam. Będę miała jutro. Przyjdzie paczką we śnie razem z nieskończonym zasobem uśmiechów i cierpliwości. Nie zrozumcie mnie źle, ja jestem bardzo szczęśliwa. Tylko czasem baterie tak jak u różowych króliczków w reklamie znanej marki po prostu się wyczerpują. W takim hostelu muszę uchodzić za kompletnego odludka, bo nie nawiązuje żadnych znajomości z innymi zatrzymujacymi się tutaj osobami. Kiedyś chciałam mieć hostel. Teraz hostele to dla mnie jakaś bańka mydlana w której mieszkają turyści i non-stop narzekają na wszystko a nie starają się niczego zrozumieć. Hostel w Europie to inny wymiar. Tam świat w nim i poza nim nie różni się aż tak bardzo. A tutaj? Toaleta w stylu zachodnim, normalny prysznic i ciepła woda pod nim. Cóż za luksus. Ostatnie dwa tygodnie spędziłam w rzeczywistości toalet kucanych, gdzie nie istnieje pojęcie papieru toaletowego, pryszniców w formie balii z wodą i małego wiaderka z rączką do polewania się, wiecznie zimnej wody i jaszczurek siedzących na ścianach i przyglądajacych Ci się co robisz. Świat jest inny niż życie w hostelu. Tylko łamana angielszczyzna pana, który zaserwuje Ci śniadanie jest w stanie Ci to zasygnalizować.
Ostatni temat, który bardzo mnie drażni. Wiele osób pisze do mnie, że mi zazdrości tej wyprawy. Po pierwsze wyprawa to raczej bywa na Mt Everest a nie na przedeptane przez zachodnich turystów wulkany w Indonezji. Po drugie to nie każdy dzień jest kolorowy i wesoły. Są chwile nudy, chwile złości i kompletnej bezsilności. To wszystko to cena za rozciągnięcie w czasie tego procentu magii jaki się zdarza raz na jakiś czas. Kiedy płynie się na dętce przez jaskinie, skacze z 10-metrowej skarpy do rzeki albo kiedy 5 nowo poznanych osób odwozi Cię na dworzec kolejowy w Yogyakarcie i każe Ci dać znać kiedy dojedziesz na miejsce, żeby wiedzieli, że wszystko w porządku. Nie zazdrościlibyście mi gdybyście zobaczyli jak wielkie robale chodziły po domu w którym mieszkałam na Batam, jakie szczury biegały po ulicach i jak brudna była łazienka. Wielu z Was by pewnie nawet w klapkach do niej nie weszło a ja tam musiałam wziąć prysznic. Na łodzi z Batam do Jakarty śmierdziało toną śmieci składowanymi metr od mojego łóżka. W autobusie z Jakarty do Yogyakarty w środku nocy kierowca uparł się puszczać jakiś idiotyczny indonezyjski kabaret i ustawiać głośność na cały regulator. Historie o gwizdaniu na mnie na każdym rogu w Malang już znacie. Może to mój błąd, że pokazuje tylko ładne obrazki z podróży. Każdy woli oglądać cukierkową rzeczywistość i piękne różowe wschody słońca ze szczytów wulkanów. Nikogo nie interesuje brudna rzeka z tysiącem śmieci płynąca przez Malang, krzywe chodniki i brudne toalety. Ja się nie staram pokazać, jaka jestem dzielna i odważna. Bo nie jestem. Ja tylko bardzo bardzo chcę pobyć przez chwilę gdzie indziej. I pamiętajcie, że takie podróże to wielkie wyrzeczenie. Nie można w życiu mieć wszystkiego. Ja Wam mogę zazdrościć szczęśliwych rodzin i dzieci, kariery zawodowej czy pięknego mieszkania. Ja tego nie mam. Mam trzy koszulki, które powoli zaczynają wyglądać jak by je ktoś psu z gardła wyjął. Tracę kontakt ze znajomymi, bo mnie fizycznie nie ma tam gdzie byłam. Nie widzę jak rośnie Bruno, który kiedy moja mama mówi do niego „ciocia Aga” to on pokazuje na komputer i powtarza „ciocia Aga”. Jestem wirtualną ciocią Agą ze skajpa, która przysłała Łałę (ptaszek Kiwi) z Nowej Zelandii. Jedno jest pewne takie bycie gdzie indziej uświadamia Ci, jak małe są twoje problemy i jak wielkim luksusem jest to, że możesz spakować plecak, kupić bilet do Azji i poznać ten świat.
PS. Post nie ma za zadanie nikogo zniechęcić do podróżowania i pokazać, że to rozrywka dla wybranych. Wręcz przeciwnie ja Was bardzo zachęcam do spakowania plecaka bo to prostsze niż się wydaje.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Dzisiaj patrzę w sufit

  1. Tak Aguś w życiu za wszystko trzeba zapłacić ,zyskując coś ,tracisz coś innego ,nie mozna mieć wszystkiego trzeba sie nauczyć wybierać . Wydaje mi się że twoją największą wygraną w twojej podróży jest to, że tak szybko do tego doszłaś innym zajmuje to cale zycie ,albo nie odkrywają tego nigdy :))))

    Czas dla siebie jest niezbędny dla zdrowia psychicznego :)))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s