Szybciej, wyżej, mocniej!

Poznałam na Gili dziewczyne, Polkę, niewiele młodsza ode mnie. Przejechała w 3 miesiące przez Tajlandię, Kambodze, Laos, Wietnam, Birmę i Malezje. Kiedy sie spotkałyśmy była juz tydzień w Indonezji. Wow! 3 miesiące 7 krajów! – pomyslalam. Umarlabym chyba ze zmęczenia i narzuconego tempa. Moze sie starzeje ale tak podróżować to ja nie potrafie.
Kazdy urlop po studiach kończył sie stwierdzeniem, ze fajnie by było zostac gdzies dluzej, nie spieszyć sie tak bardzo, nie musieć odmawiać zaproszeniom do czyjegoś domu bo plan nas goni. Bo na Aragats trzeba w weekend bo potem nie wjedziemy, bo samolot za 2 dni a my jeszcze tamta świątynie chcemy zobaczyc. Teraz tez mam deadline – Boże Narodzenie. Po prostu obiecałam mamie, ze wroce na święta do domu. Poza tym przylatuja do Nepalu moi znajomi. Plan jakoś sam sie naturalnie stworzyl. Pojawily sie terminy, ktorych miało nie byc. Ale im dluzej mnie nie ma tym wolniej sie przemieszczam, tym dluzej zostaje, tym bardziej jestem w jednym miejscu. Powiedziałoby sie ze tym bardziej mi sie nie chce. Kolejna świątynia? Muzeum? Niechętnie. Moze jutro. Albo wcale. Czytam ksiazki, rozmawiam z właścicielka hostelu. Czasem tylko cos mi wpadnie w oczy, mignie na moment, wytworzy typowy niepokój, zostanie w głowie i nie chce z niej wyjsc. Tak jest wlasnie z Cameron Highlands, pewna gora na Tioman i Gunung Leuser na Północnej Sumatrze. Tak było z Goa Jomblang na Jawie i tak cały czas krąży mi po głowie Conservation Response Unit w Aceh. Tak mi przechodzą przez głowę te miejsca, tasuja sie w niej i mysli krążą wokol tego jak to cos zrobic po swojemu. Dlatego nie wybrałam sie do Goa Jomblang, bo nie mogłam tego zrobic tak jak chce. Dlatego w Cameron Highlands mam zamiar zostac na kilka tygodni, zeby poznać zycie wsród wielkich plantacji herbaty. Dlatego prawdopodobnie nie wejdę na Gunung Leuser bo to 2-tygodniowa ekspedycja do dżungli i po prostu mnie nie bedzie na nią stać.
A jednocześnie gdy tu jestem to wcale nie mam poczucia, ze to ostatni raz. Ze trzeba szybciej, mocniej, pełniej. Swiat biegnie swoim tempem. W takim np. Batu Caves stoją codziennie setki turystow i robią zdjecia z wakacji życia aby moc sie potem nimi pochwalić. A ja tam jestem ot tak po prostu. Siedzę pomiędzy nimi i czytam książkę i łzy mi płyną po policzkach, bo to książka o dziewczynach z Powstania Warszawskiego. I tak czytam i czytam będąc w innym świecie, az jakis głośny śmiech odciągnie moj wzrok od tekstu. O! Małpa sie wyglupia a rozemocjonowany tłum robi jej zdjecia. Nie mowie, ze mnie małpy nie ruszają. Owszem ruszają ale raczej sie ich boje niz je lubie 😉 A teraz utknelam na dworcu autobusowym, bo jest burza. Dokładnie taka jaka bym sobie wyobrażała w środku pory monsunowej. Wszechogarniająca. Leje z każdej strony, grzmi i walą pioruny. Tak mi przypomina polskie letnie burze po upalnych dniach. Uwielbiam je. Kuala Lumpur uwielbiam mniej. Ale jeszcze wroce tu nie raz bo po prostu bedzie mi po drodze.

Cameron Highlands – ogromne plantacje herbaty w Malezji;
Goa Jomblang – pionowa jaskinia na Jawie, nieopodal Jogjakarty;
Tioman – spora wyspa przy wschodnim brzegu półwyspu w Malezji;
Gunung Leuser – wulkan na Sumatrze Polnocnej, nie tyle trudny do zdobycia co dosyc odlegly;
Aceh – prowincja Sumatry, na ktorej przyjęte jest prawo Szariatu;
Conservation Response Unit – miejsce o którym mam nadzieje napisze kiedys wiecej. Generalnie były słonie i dżungla, dżunglę wycięto i sa ludzie i słonie a Rescue Unit próbuje pomoc im zyc obok siebie.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Szybciej, wyżej, mocniej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s