Malezja – szeroko uśmiechnięty kraj

Doszła do nas plotka, że mieszkańcy KL przyjeżdżają czasem do George Town tylko na kolacje. 4h drogi w jedną stronę. Dobrą autostradą. Piszę nas, bo od kilku dni mam kompana w podróży. David jest Hiszpanem, który przyjechał na wakacje do Malezji. I oczarował mnie obietnicą nauki freedivingu na bajecznych wyspach Perhentian. Póki co wybył na Borneo, żeby przez dwa dni przebijać się przez dżunglę ale jak wróci, otrze krew, pot i łzy i odessie wszystkie pijawki, które na bank przyssają mu się w tej dżungli do łydek to będziemy pić drinki z parasolką, leżeć pod palmą i opychać się owocami morza. Ale miało być o Malezji i jedzeniu a nie o przystojnych Hiszpanach. 😉
Jechaliśmy razem autobusem z CH do Georgetown. Kierowca zarządził 30minutową przerwę na siku. Wysiadłam z autobusu i oniemiałam. Czysty i zadbany dworzec, nie ma sprzedawców oferujących cokolwiek się tylko da sprzedać, równe chodniki i perony dla autobusów. Gdyby nie napisy po malajsku to pomyślałabym, że teleport przeniósł mnie na Dworzec Zachodni, który na dodatek podczas mojej nieobecności nieco odświeżyli. Autobusy takie, że Eurolines powinno się ze wstydu do kąta schować. Kiedy jechałam takim jednym z KL do CH to nie wiedziałam gdzie nogi podziać tyle było na nie miejsca. A i ceny całkiem przystępne. Ludzie uśmiechnięci od ucha do ucha, nikt nie chce zdjęć, nikt nie nagania do taksówek. Jak schodziłam z plantacji herbaty piechotą, zatrzymał się mijający mnie samochód i kierowca perfekcyjną angielszczyzną zapytał czy nie potrzebuję podwózki. W środku radosna malajska rodzinka, kobiety w hidżabach, śmieją się, żartują, gawędzimy sobie wesoło. No jakiś inny świat. Wczoraj jak już jeść nie byliśmy w stanie, poszliśmy na sok. I tak na zmianę wybieraliśmy smaki, kto kogo bardziej zaskoczy. W połowie imprezy Malajczyk siedzący za nami podszedł i mówi: „Mogę sie przysiąść? Chciałbym z wami pogadać.” I przy kolejnym soczku minął wieczór, aż wygonili nas od stolika, bo zamykali interes. David poleciał dzisiaj na to Borneo, a ja kiedy w końcu zwlekłam się z łóżka to poszłam drzwi fotografować, bo perełki na każdym rogu. Podchodzi do mnie miły Chińczyk w średnim wieku, pyta o drogę, proponuje wspólne zwiedzanie miasta na jego skuterku. Uprzejmie dziękuje, bo potrzebuję chwili dla siebie, ale z szoku długo wyjść nie mogę. Pomyślałoby się kraj 3 rożnych nacji: Malajczyków, Chińczyków i Hindusów. Powinni sie prać na prawo i lewo. Podobno zdarzają sie jakieś dyskryminacje, ale na pierwszy rzut oka wyglada to dosyć szczęśliwie. Malajczycy pałaszujący chicken tandoori w hinduskich knajpach, Hindusi zatrzymujący się w chińskich hostelach, Chińczycy wożeni przez Hindusów kolorowymi rikszami ustrojonymi sztucznymi kwiatami. No i to jedzenie: na śniadanie hinduskie roti z czekoladą, na lancz laksa w malezyjskim przybytku, a na kolacje owoce morza i nudle od pani Chinki. Wszystko po euro za miskę. Przyznam szczerze, że byłam uprzedzona do Chińczyków, bo podobno jedzą dziwne rzeczy, plują co 3 zdanie itd. Kajać sie teraz będę przez miesiąc, bo Chińczycy z Malezji to niesamowicie pracowici i przyjaźni ludzie. I maja przepiękne świątynie. Mówię to ja, która świątynie dyskryminuje nagminnie.
Jeśli boisz sie jechać samemu do Azji a nachodzi Cię ochota na egzotykę to wpadaj do Malezji. ‚Inaczej’ w bezpiecznym i wygodnym wydaniu. Zostaje w George Town do środy 😉 tyle jeszcze smaków do odkrycia…

IMG_6195-2.JPG

IMG_6196.JPG

IMG_6201.JPG

IMG_6169.JPG

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Malezja – szeroko uśmiechnięty kraj

  1. Jeśli chodzi o Perhentian (przez E), to byłem i z czystym sumieniem polecam miejscówkę na północnym skraju wyspy Perhentian Kecil, coś z lagoon w nazwie. Cisza spokój, niezła szama i co wieczór widziałem burzę nad półwyspem a na mnie nie spadła ani kropla. BTW. wikivoyage o tych wyspach jest lepszy niż Lonely Planet: http://en.wikivoyage.org/wiki/Perhentian_Islands

    • Perhentian przez E ten sam! Właśnie poprawiłam! Dzięki! D’lagoon może? Tam właśnie chce rozstawić mój namiot 🙂 a i Wikivoyage odkryłam wczoraj, bo skąpie ostatnio na przewodnik i wszystko czytam w necie. Wyślę Ci fotkę z wakacji to sobie powspominasz jak tam było 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s