Podróżuj kiedy jesteś młody!

– Myślisz, że powinnam się przebrać?
Miała na sobie szorty i koszulkę bez ramion z dość sporym dekoltem. Dla odmiany ja miałam długie spodnie, luźny t-shirt z krótkim rękawem i okutana na to wszystko byłam dość obficie szalem. Stała po środku hostelu i zadawała mi pytanie z gatunku: ‚Jestem z Francji, mam 20 lat, właśnie wjechałam do Malezji i nie wiedziałam, że to muzłumański kraj’ Starając się nie przewracać oczami odpowiadam: – wiesz jeśli Ci nie przeszkadza, że setki facetów oblepią Cię wzrokiem to nie musisz. Nie chcę zaczynać tematu o szacunku dla lokalnej kultury, bo tego na pewno nie załapie. Robi głupią minę i wygląda na to, że nie rozumie o czym mówię. Zrozumie niebawem w autobusie do Kota Bahru.

Poznałam ją w hostelu w Georgetown. Właśnie przyjechała z Tajlandii. Usmiechnęłam się do niej a ona po 5 minutach konwersacji wprosiła się, żeby towarzyszyć mi autobusem do Kota Bahru a potem aż na Perhentian Kecil gdzie umówiona byłam z Davidem. Nie zwyczajnam podróżować z nowopoznanymi dwudziestolatkami ale co miałam jej powiedzieć? Poszłyśmy na prom, żeby przedostać się z Penang do Butterworth i już zaczęły się schody. – daleko to? – nie, jakieś 15minut spacerem.

Nie uważam, że mój bagaż ma optymalną wagę. Mam w nim masę niepotrzebnych rzeczy. A raczej potrzebnych inaczej. Takich co ich używam raz na miesiąc czasem nawet rzadziej. Składają się na nie namiot, śpiwór, kije trekkingowe, metalowy garnek i kilka innych dziwactw. Jakbym się tego pozbyła to polecak ważyłby pewnie jakieś 9-10kg a tak waży dokładnie 15. Optymalnie na tyle, że jestem w stanie przejść z nim w upale ładnych pare kilometrów i nie zwariować. Ona miała tych kilogramów na oko jakieś 22. O tym co się na nie składało dowiedziałam się dnia następnego. Teraz szłyśmy na ten prom i już czułam, że nie byłaby moim travel buddy. Guzdrała się masakrycznie. Z takim ciężarem to nie dziwota. Jakoś udało nam się dostać na autobus.

Autobusy w Malezji to naprawdę full wypas. Co oznacza, że mają klimatyzację i na nocnych rejsach się marznie okropnie. Nauczona doświadczeniem wzięłam z dużego plecaka na pokład polar i skarpetki. Ona wzięła długie spodnie. Miała je zamiar zmienić w autobusie. I owszem zmieniła. Mając nos swojego sąsiada na wysokości swoich ud. Żeby nie powiedzieć krocza. I jeszcze się dziwiła o co mu chodzi. Schować się z tyłu autobusu nie było trudno. Energii za wiele by jej to nie kosztowało. No ale do tego trzeba rozumieć i chociaż trochę poczytać o kraju do którego się jedzie.

Nazajutrz siedziałyśmy w Mcd (tak, darmowe wifi), bo obiecałam Davidowi, że na niego poczekam i razem pojedziemy autobusem do Kuala Besut a potem weźmiemy łódkę na Perhentian Kecil. Miał przylecieć w południe. A nasz autobus do Kota Bahru dotarł nieco po 5 nad ranem. W siedem godzin jestem Ci w stanie opowiedzieć kawał mojego życia. Ona była mi w stanie pokazać zawartość plecaka. Torba z lekami była wielkości czterech moich z kosmetykami. Butle odżywki do włosów, szamponu i balsamu do ciała ważyły z dwa razy więcej niż mój namiot. (Namiot mam wypaśny i waży tylko 1,5kg ale tym się już kiedyś chwaliłam ;)). Do tego pięć książek, tona ciuchów, jeszcze trochę biżuterii i miałam ochotę ją gdzieś zgubić, bo przejście 100m to była katorga.

Siedziałyśmy w tym Mcd niezłe kilka godzin, załoga niebawem zaczęłaby sobie z nami zdjęcia robić a jak dobrze by poszło to i do domu zapraszać. W pewnym momencie Ona zdecydowała, że musi zmienić bluzkę bo jej kolorystycznie do spodni nie pasowała. Oczywiście zaczęła to robić na środku lokalu. Załoga przerażenie w oczach, ja się ze wstydu, że z nią tam przyszłam prawie pod stół chowam generalna atmosfera konsternacji. – może chociaż schowasz się za tą ścianką i odwrócisz tyłem żeby to zrobić? Załoga się przysłuchuje i kiwa z zapałem głowami. Pokazuje szafę na szczotki. Ona już w połowie przedsięwzięcia zamiany ubrania chowa się w szafie. Prawie da się usłyszeć odgłos ulgi w powietrzu.

Kiedy po kolejnych perypetiach docieramy już z Davidem na Perhentian Kecil postanawiamy pierwszą noc spędzić na kempingu. Ja ze względów finansowych, jemu się niczego szukać nie chce a ona w sumie rykoszetem bo z nami przyjechała. Rozstajemy się na trochę. Ona idzie szukać internetu, aby pogadać z rodzicami a my siup do wody. Wieczorem jemy kolację i widzimy jak w towarzystwie dwóch chłopaków przechodzi z plecakiem przez wyspę. Komunikuje nam, że to jej najlepsi przyjaciele ze studiów i jaki to przypadek, że się tutaj spotkali! Nawet nie wiedziała, że są w Malezji! No ale sami rozumiemy, że dołączy do nich. W końcu takie spotkanie! – Jutro jadą do Kuala Lumpur! – Jutro? Dopiero przyjechałaś. – No tak ale mam jeszcze tylko dwa tygodnie a chcę do Singapuru pojechać i na Bali polecieć. – nie no jasne! zmykaj i baw się dobrze! – miło Cię było poznać!
– David? – tak? – a jakby twój najlepszy przyjaciel przyleciał do Malezji to też byś o tym nie wiedział? – nie no, na pewno bym wiedział. – uff! bo już myślałam, że to ja nienormalna jestem.

Oszczędzę Wam relacjonowania historii o tym jakie dragi można dostać na full-moon party na Koh Pha Ngan, kto i jak chciał się tam porwać na jej wątpliwą cnotę a kto ją z opresji wybawił.

Niedawno na innej tajskiej wyspie zostało zabitych dwóch brytyjskich dwudziestolatków. Motywy zbrodni nie są znane. Jak ktoś mi mówi, że Azja jest niebezpieczna bo ludzi zabijają to serio powinien ją poznać. Azja jest niebezpieczna owszem. Ale dlatego, że po drogach jeżdżą jak wariaci.

Ale ze mnie świnia, za ważną się uważam i nie chcę się kumplować z braćmi backpackerami! Potwierdzam i przepraszać nie będę! 😉 A tych dwudziestoletnich omijać szerokim łukiem mam zamiar!

Podróżujcie ludzie jak jesteście młodzi! Ile nowych kultur poznacie! Ile się życia nauczycie! Ciekawe tylko ile się wstydu najecie! 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s