Sandał postanowił uciec

Moje nogi wyglądają jak po wojnie stulecia. Mnóstwo zadrapań od ostrych gałęzi drzew, siniaki po wielokrotnym uderzaniu nimi o kamienie, korzenie i skały i sam bóg wie co jeszcze. W Nowej Zelandii nie ma komarów. Za to jest mnóstwo muszek zwanych sandflies. Te przebiegłe, małe potwory gryzą na potęgę a ich największe natężenie jest we Fiordlandzie, czyli krainie w której właśnie jesteśmy. Potem takie ugryzienia zaczynają swędzieć w środku nocy, na całym ciele i nie da się tego opanować. Maści antyhistaminowe nie pomagają a repelenty na owady działają tylko na krótką metę. I tak Cię jedna z nich dopadnie i ugryzie na środku czoła. Powoli się do tego przyzwyczajam. Także wracając do moich nóg. Wyobraźcie sobie widok dwóch bladych kończyn z nieskończoną ilością ugryzień, które spuchły, bo nie jestem w stanie ich nie drapać, dodajcie do tego zadrapania, małe siniaki tu i tam, wielkiego siniaka na lewym kolanie i fakt, że gdy próbowałam je wczoraj ogolić, nie byłam w stanie ominąć strupów, więc unikając rozlewu krwi w łazience odpuściłam. Wyglądam zatem uroczo. Ale noszę długie spodnie, więc nikt nie wzywa policji myśląc, że jestem ofiarą przemocy w rodzinie.

SONY DSC IMG_3366 SONY DSCNa domiar złego jeden z moich sandałów (konkretnie prawy) nie wytrzymał presji przekraczania rzek i wysłał sygnał do mojej podświadomości abym poszła inną drogą niż Richard. Wpadłam wówczas w błoto po uda i próbując się wydostać wyciągnęłam moją nogę bez sandała. Dobrze, że w ogóle coś wyciągnęłam i nie tkwię tam do dzisiaj. Odbyła się akcja ratunkowa w postaci grzebania w tym błocie ale poniosła porażkę. Ciekawe ile takich sandałów jest zakopanych we Fiordlandzie. Ekolodzy mogliby być oburzeni. Zachowałam lewego i paradowałam w nim dzielnie w ramach potrzeby.

IMG_3445 IMG_3458 SONY DSCKtoś może byłby zainteresowany cóż to był za trekking? Hollyford Track and Pyke Big Bay Route. Kiedy pytaliśmy w biurach DOC (Department of Conservation) kobieta spojrzała na nas krytycznie i zapytała jakie mamy doświadczenie trampingowe w Nowej Zelandii. No ja to w sumie żadnego. Nie przekraczałam rzek w bród, nie skakałam przez cztery godziny po skałach i kamieniach przy zatoce Morza Tasmana ani nie przeganiałam oposów w drodze do kibelka. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz, no nie? Nie ostrzeżono nas niestety, że będziemy pić rum z kiwowymi farmerami, którym helikopter zwodował 4 łódki na jeziorze Alabaster i którzy chcieli upolować jelenia ale byli może nieco na to zbyt pijani. Przedostatniego dnia przebyliśmy godzinną drogę przez błota (takie gorzej niż po pas jeśli źle trafisz) i 3 kolejne jeziorem (tak z nogami w jeziorze, nie brzegiem, bo brzeg zazwyczaj był gorszy niż woda w butach). Ekipa scementowała się ostatecznie. A ekipa nie byle jaka bo ja – Polka, Richard – Niemiec i Shani – dziewczyna z Izraela. Ale tylko moje nogi wskazują na wojnę. Reszta była niezwykła. I tak naprawdę ten post powinien być całkiem inny ale o tym pisać nie potrafię.

SONY DSC SONY DSC IMG_3453*zdjęcia są własnością moją oraz Richarda, który namówił mnie na ten trekking za co bardzo jestem mu wdzięczna

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Sandał postanowił uciec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s